Moda

Czy jestem modowo dojrzała? – Am I fashion mature?

21 października 2016

Zaczął się sezon jesienno-zimowy, a wraz z nim pojawiły się nowe kolekcje w sklepach. I chyba po raz pierwszy od kilku lat doszłam do wniosku, że uczciwie podchodząc do tematu chyba niczego nowego nie potrzebuję. Drobnymi kroczkami wprowadzam minimalizm w swojej szafie, ale aż mnie samą to zdziwiło. Jedna rzecz to nie potrzebować z praktycznego punktu widzenia, ale z drugiej strony z zaskoczeniem uznałam, że rzeczy z poprzedniego roku dalej mi się podobają. Patrząc na moją szafę doszłam do wniosku, że chyba powoli już wiem jakich wyborów dokonywać, a jakich zakupów unikać. Jest jednak dalej nad czym pracować.

The autumn-winter season has just started and all the new collections appeared in the shops. And for the first time in few years I have came to the conclusion, that honestly saying I don’t need anything new in my wardrobe. I am trying to live minimalistic life and taking baby steps in this topic. But even for me it was surprising. One thing is to not need anything in general, but I have also realised that I really like my clothes and shoes from last season. While looking at my closet I can see that I slowly start to make good choices and I know which decisions I should avoid. Of course there is still plenty of work to do. 

  1. Kolory

Wiem już jakich zakupów kolorystycznie nie żałuję. Na pewno w mojej szafie królują biel, delikatny odcień kremowy i granat. Są to trzy kolory, które w ciemno ubiorę bez względu na pogodę ducha i tę atmosferyczną. Kolory, które przełamują tę konwencję to błękit i róż. Czasem mocniejszy, jednak zazwyczaj bardziej pastelowy, tak zwany baby pink. Nauczyłam się już, że nie ma co się zmuszać i próbować nowych kolorów. Kolorystyczne eksperymenty zazwyczaj w mojej szafie kończą podobnie. Spychane coraz głębiej w szafie i z czasem zapominane. Próbowałam jasnej zieleni, beżów, czerwieni… a koniec końców z przyjemnością opatulam się granatowym swetrem.

  1. Colours

I know which of the colours I don’t regret at all. White, cream and navy blue are my top three. These are the three colours I will always wear and feel good no matter what the weather is outside or how cloudy I am inside.  They are my base. The other two colours that I love and that go well with the basic ones are baby blue and pink. Sometimes this pink might be a little bit more intense, but definitely the baby pink is my favourite. I have learned that there is no point i forcing yourself into colour experiments. Because they all end the same way. Being pushed into bottom of my closet and not being worn at all. I have tried light green, beige and red and many more. But in the end I will always snuggle with my navy blue sweater and will be the happiest person in the world. 

2. Wzory.

Mogłabym odpowiedzieć bardzo zgrabnie na to pytanie. Gładkie, paski i kwiatki. I to mógłby być koniec tego tematu. Czasem jednak groszki, jeśli są we właściwych kolorach też mnie skuszą. Ogólnie jednak ostatnio na codzień prawie non stop noszę marynarskie paski. Po prostu uwielbiam ten wzór. Ale drobne kwiatuszki jeszcze w lekko folkowym klimacie jak najbardziej! Nawet zimą.

2. Patterns.

I could shortly answer this question. Plain, stripes and flowers. And that might be the end of this topic. But from time to time I like the dots, when they are in my favourite colours. But generally speaking last weeks marine style and navy blue and white stripes are my thing. I almost wear them all the time. Little, tiny flowers especially with a touch of folklore are great too. Even in the winter.  

stripes

3. Fasony.

Uwielbiam sukienki. Szczególnie te, które mają dopasowaną górę i rozkloszowany dół. Mam wrażenie, że to chyba najbardziej dziewczęcy ze wszystkich fasonów. Nie wiem czy to dlatego, że przepięknie się unoszą jak się człowiek zakręci czy dlatego, że przypominają sukienkę księżniczki. Ale coś jest w tym fasonie.

3. Shapes.

I love dresses. Especially the ones with fitting top and  flared bottom. I have a feeling that it is the most girly shape. Maybe because they move beautifully when you make a spin or maybe because they look so much like a princess dress. For sure there is something in it. 

6600058-1-mink

Lubię też sukienki bardzo proste. Przypominające mundurek szkolny. Taki trochę styl uczennicy z angielskiej szkoły. A jak jeszcze połączyć w tym zestawieniu biel z granatem to już w ogóle pełny zachwyt. Brakuje tylko kokardy we włosach i skórzanej torebki w stylu plecaka.

I also like very simple dresses that look a little bit like a school uniform. This English schoolgirl style. And if you add the combination of white and navy blue I am a huge fan of it. There is only a bow in the hair missing and a retro schoolbag. 

navy-and-white

Odkąd schudłam to na nowo polubiłam się ze spodniami. Dokładnie mam trzy pary. Ni mniej ni więcej. Jedne granatowe, drugie jeansy i trzecie kremowe w błękitne drobne kwiaty. Granatowe kupiłam kilka dobrych lat temu w Massimo Dutti i je uwielbiałam. Potem przytyłam i była to jedyna rzecz w mojej szafie, z którą nie umiałam się rozstać. Opłaciło się je przekładać w te i z powrotem. Teraz znów pasują idealnie i mogę się nimi cieszyć.

Since I have lost weight I am friends with the trousers again. I have exactly three pairs. Not more, not less. One of them are navy blue, second pair are jeans and the third one are cream with small blue flowers. The blue ones I bought few years ago at Massimo Dutti and I really liked them a lot. But then I gained weight and they were my only piece of clothing that I couldn’t say goodbye to. It paid off because now they fit perfectly again.

4. Dodatki.

O kokardzie już wspominałam. Lubię ją nie tylko we włosach. Rewelacyjnie sprawdza mi się też na butach. Po cichu liczę na to, że znajdę powód na wiosnę, żeby zaopatrzyć się w nową parę pachnącą gumą balonową. Te buty są trochę jak spełnienie marzeń małej dziewczynki. Jak dobrze, że teraz wszystko jest modne i można wybierać to w czym czujemy się najlepiej.

Biżuterię lubię. Szczególnie jak jest jej mało i jest prawie niewidoczna. Subtelne bransoletki i jeszcze mniejsze kolczyki i na tym się w sumie kończy. Ze złotem się jakoś nigdy nie polubiłam, więc nadal chętnie sięgam po srebro lub naturalne kamienie. Bardzo lubię różowy kwarc. O tej bransoletce z TOUS marzyłam dość długo i od niedawna z radością noszę ją każdego dnia. Dostałam ją w prezencie i każdego dnia cieszy mnie na nowo.

4. Accessories.

I have already mention the bow. I like it not only in hair. It looks really good on shoes as well. I hope I will find a good reason next spring to buy a new pair of smelling like bubble gum shoes. This shoes are a little bit like a little girl dreams come true. I am very happy that nowadays everything is trendy and you can choose whatever you want!

I like jewellery. Especially when you can barely see it. Delicate bracelets and even smaller earrings and this is it.  I have never really fancied gold. So I still choose mostly silver and natural stones. My favourite is rose quartz. I have dreamed about that TOUS bracelet quite a lot of time. I got it a present and now it makes my day everyday. 

5. Metoda zakupów.

Skończyłam z chodzeniem na zakupy bo a) zasłużyłam b) muszę się pocieszyć/poprawić sobie humor c) wypłata wpłynęła właśnie na konto. Staram się kupować tylko to co mi jest naprawdę potrzebne. A tym bardziej jeśli jest potrzebne to nie eksperymentować z kolorami i wzorami, bo przecież chcę to nosić. Jak już bardzo muszę sobie poprawić humor to piekę ciasto i dodaje do niego trochę cukru. Też działa.

Nadal jeszcze kilka rzeczy wisi w szafie prawie w ogóle nieużywanych i czeka aż podejmę decyzję o finalnym pożegnaniu. A może się jednak pogodzimy. To się jeszcze okaże. Jedno jest pewne. Zaprzestanie kompulsacyjnych zakupów i uporządkowanie własnych gustów niesamowicie pomaga. Ubrania zajmują mniej miejsca, a rano wszystko do siebie pasuje. Jeszcze długa droga przede mną, ale nie zamierzam zawracać z obranego kierunku. Zbyt przyjemne to uczucie.

A co do bycia dojrzałą modowo to wszystko zależy jak na to spojrzymy. Lubię róż i kokardy więc mogłoby się wydawać, że sprawa jest zamknięta, a ja zatrzymałam się na poziomie mojej młodszej grupy przedszkolnej. Jednak wydaje mi się, że manewruje tym całkiem sprawnie i udaje mi się uniknąć przesłodzonego wizerunku. Dojrzałość jednak ma wiele aspektów. Świadome dokonywanie wyborów i bycie z nich zadowoloym, a także nie wydawanie zbędnie pieniędzy. Tak bym ujęła definicję dojrzałości modowej. I myślę, że właśnie to osiągnęłam.

5. Shopping strategy.

I have stopped going shopping because a) I deserved it b) I have to cheer myself c) I have just got my salary. I try to buy only the things that I really need. And when I really need something I don’t experiment with the colours, because I want to wear it and use it. If I really need to cheer myself I bake a cake and add a little bit of sugar. 

I still have  few things in my wardrobe that are waiting for the decision of saying goodbye to them. But maybe we will make it up. One thing is for sure. Stopping compulsive shopping and organizing your own sense of style helps a lot. I need less space for the clothes and in the morning everything fits in. There is still a lot of place for improvement. But the direction is right and I will follow it. Because it feels too good.

Answering the main question of the post. Am I fashion mature? I like pink and bows, so someone would say that’s it and I have stopped on the level of my younger nursery group. But I believe I know how to mix the things to make it mature enough and not to sweet. Being mature has many aspects. I thing it is a combinations of informed decisions and being satisfied with them and also not spending redundant money. That is my definition of being fashion mature. And I thing I have achieved it. 

large

 Zdjęcia pochodzą ze stron:

www.asos.com

www.asos.de

www.touspolska.pl

www.polyvore.com

www.weheartit.com

Podziel się z innymi:
0

You Might Also Like

  • Marta

    Kolejny bardzo bliski mi temat, tez jestem na podobnym etapie jesli chodzi o dojrzalosc modowa, a co do stonowanych kolorow (bieli, szarosci, bezu, czerni i granatu ) to bylo chyba moje odkrycie zycia, po przeczytaniu Elementarza Stylu Kasi Tusk. 🙂 Wczesniej niejednokrotnie po kilku tygodniach czy miesiacach ubrania przestawaly mi sie podobac i nie chcialam juz w nich chodzic, zupelnie nie wiedzac, od czego to zalezy. Dokonywalam mnostwa nieprzemyslanych zakupow i mimo, ze szafa pekala w szwach, ja nie mialam co na siebie wlozyc. Teraz po dwoch ”szafowych” rachunkach sumienia i przeczytaniu Elementarza, jest o niebo lepiej, kupuje mniej, lubie swoje ubrania i wciaz przybywa dni, kiedy po wyjsciu z domu czuje sie bardzo dobrze w tym, co mam na sobie. 🙂 Az zal, ze potrzebowalam 25 lat na odkrycie swojego „stylu” lub po prostu tego, co mi pasuje i w czym czuje sie komfortowo. Jeszcze w czasie studiow bez zastanowienia probowalam kopiowac najnowsze trendy i tak, pewnego razu, stalam sie posiadaczka rozowych, jarzeniowych legginsow z Topshopu, bo akurat tego lata byly modne neony. Ubralam je raz w zyciu i czulam sie fatalnie. 😀
    P.S. Pozdrowienia z mokrych i pochmurnych Katowic i przepraszam za brak polskich znakow, ale w pracy system ustawiony na angielski. 🙂

    • Mademoiselle Polonaise

      Brak polskich znaków to żaden problem 🙂 fajnie Cię mieć wśród czytelników i cieszę się, że tematy są Ci bliskie 🙂 Ja dzisiaj mam ewidentnie dzień na biało granatowo:) tym razem pozdrawiam ja z pochmurnego Zurychu:)