Myśli różne

Dobre początki

18 stycznia 2017

photo

Nowy rok pozwala na wygodne manewrowanie pomysłami na posty. Można podsumować poprzedni rok i w zdjęciach i w tekstach. Można podzielić się ze światem planami na nowy rok. Może zrobić listę postanowień lub co w tym roku było dość popularne napisać o tym, że się postanowień nie robi. A ja zaczęłam nowy rok po raz kolejny totalnie przeorganizowując sobie życie. Nie miałam czasu myśleć o postanowieniach, a tym bardziej o nich pisać. Między świętami a nowym rokiem spędziłam 75 godzin w autokarze podróżując między Polską, Szwajcarią i Niemcami. Przywitałam nowy rok w Monachium. Przeprowadziłam się na drugą stronę jeziora. Zaczęłam nową pracę. Do komputera siadałam głównie po to, żeby sprawdzić kolejne połączenia, odpisać na maile i zrobić przelewy. Po pierwszym tygodniu w nowej pracy, pierwszych dwóch praniach w nowym mieszkaniu oraz pierwszym normalnym wolnym weekendzie moje życie zaczyna nabierać rytmu. Weekend to piękna sprawa. Nie docenisz go w pełni jeśli na jakiś czas go nie stracisz. Nie miałam wolnych weekendów ponad rok. Z wdzięcznością spędziłam ten pierwszy po przerwie oglądając filmy, wysypiając się za wszystkie czasy i ciesząc się dobrym jedzeniem z przyjaciółmi.

photo

Nie należę do osób, które potrafią długo spać. Zazwyczaj nawet w dzień wolny mój organizm budzi się między 7 a 8 i jest raczej gotowy do działania, a przynajmniej na pewno muszę go napoić. Uwielbiam za to drzemki popołudniowe. Zapadam w nie łatwo i na długo. W sumie drzemka może nie jest jednak najlepszym określeniem. Bardziej pasowałoby tu głęboki sen popołudniowy. Śpię nawet ponad trzy godziny i zazwyczaj budzę się głodna akurat na kolację. Co jest piękne to fakt, że absolutnie nie mam problemu, żeby potem spokojnie spać w nocy. Najpiękniejsze jest jednak to jak bardzo jestem po takim dniu wypoczęta. Dzieci nigdy nie docenią przedszkolnego leżakowania dopóki w dorosłym życiu ta przyjemność zostanie im brutalnie odebrana. A może ja powinnam po prostu zamieszkać w kraju gdzie mają długie sjesty. Albo sama się zatrudnić i planować drzemki w grafiku dnia. To byłoby coś.

bed

photo

Podróże autokarem dostarczają wielu doznań. Wachają się one od tych bardzo przyjemnych po te, które sprawiają, że zaczynasz jednak w budżecie planować przeloty a nie przejazdy. Jadąc do Polski na święta usiadłam obok W. I to był pierwszy prezent bożonarodzeniowy. Ile razy tak naprawdę zdarza nam się w życiu, że siadamy obok kompletnie nam nieznanej osoby i po godzinie czujemy się ze sobą tak swobodnie, że rozmowa przychodzi nam tak naturalnie jakbyśmy się razem wychowowywały, a zaśnięcie na jej ramieniu podobne jest do spaniu na ramieniu siostry. Żeby nam nie było za mało tej zażyłości, to jeszcze się okazało, że do Szwajcarii wracać będziemy tego samego dnia. Tak się właśnie zaczynają nowe przyjaźnie. Kiedy jechałam na sylwestra do Niemiec to Sindbad również bardzo dobrze dobrał mi towarzystwo. Z M. łączy nas wiele. Głównie miłość do mięsa, ale także mieszkanie w Szwajcarii i ten sam dobry rocznik ’88. Kiedy już chciałam zwycięsko po czwartej kilkunastogodzinnej podróży z satysfakcją powiedzieć J., że podróżowanie autokarami jest super. Można oglądać filmy, nadrobić zaległości w czytaniu i nawiązać nowe przyjaźnie to pewien mężczyzna siedzący za mną w drodze do Szwajcarii postanowił się totalnie alkoholowo znieczulić na tę długą podróż. Jakby jeszcze znieczulał się po cichu to może by to umknęło mojej uwadze, ale on postanowił chyba świętować karnawał. O drugiej w nocy dalej opowiadał nieśmieszne lecz głośno kawały. A kiedy pokłócił się z pilotem, prawie zabłądził z toalety na odcinku mającym nie więcej niż 10 metrów to w końcu zasnął. Szkoda tylko, że zarzucało go całą noc na mój fotel i budziłam się co godzinę jak mi nieświadomie zarzucał ręce na głowę. Dyskomfort ostatniej podróży sprawił, że pokornie obiecałam J. że na Wielkanoc polecę do domu samolotem.

tumblr_nzo7kovldT1r5s8dro1_540

photo

Zamiast planować zmieniłam z nowym rokiem pracę a lepszą. Zamieszkałam sama i odnalazłam na nowo ciszę i spokój i jak dobrze jest móc nawet od naukochańszej roboty na świecie wziąć i odpocząć. Złapać dystans i nabrać nowych sił. W nowej pracy mam nie tylko pod opieką dzieci ale i psa i kota. Kot jak to kot za wiele uwagi nie wymaga, ale pies rudzielec pełen energii jak najbardziej. Więc teraz w ramach pracy z przyjemnością chodzę na długie spacery z rudzielcem. Długie i piękne i aktualnie zimowe. Rudzielec ma poważnego hopla na punkcie śniegu i samo obserwowanie jak bawi się w białym puchu przywraca radość życia w kilka sekund. A dzięki tym spacerom wyrobienie minimalnie 10 000 kroków dziennie zalecanych przez WHO dzieje się w tak zwanym międzyczasie. W niektóre dni dochodzi nawet do 14 000. Liczby jednak mocno motywują. Nie mam swojego pedometru, więc pewnie i tak wychodzi tych kroków więcej niż pokazuje mi aplikacja w telefonie, który biorę ze sobą tylko jak wychodzę na dwór. Czyli wyrabiam moje 10 000 na świeżym powietrzu i sporo dreptam jeszcze w pomieszczeniach. Sama świadomość tego maszerowania sprawia poprawia mi humor. A samo maszerowanie niewątpliwie zdrowie. Więc zamiast planować aktywność fizyczną mam ją w pracy i jeszcze mi za to płacą. Układ idealny.

Zamiast planować po prostu jestem otwarta na nowe rzeczy. Trochę jak w filme YES MAN. Kiedy korzystasz z nadarzających się możliwości otwierają się kolejne drzwi i pojawia się jeszcze więcej opcji. A jeśli w tym wszystkim uśmiechasz się do siebie i innych i potrafisz się dobrze bawić to życie zaczyna być wielką przygodą.

right path

photo

Podziel się z innymi:
0

You Might Also Like