Miejsca

Spacer do mojego jeziora – Hiking to my own lake

24 lipca 2017

Jezioro Louise to jedno z tych miejsc, które pomimo faktu, że są jednymi z najbardziej popularnych atrakcji turstycznych to jednak pozostają absolutnie magiczne. Można to miejsce w sposób prosty i bezwysiłkowy odhaczyć podjeżdżając busikiem pod jezioro, robiąc dwa zdjęcia na drewniamym podeście wraz z milionem ludzi na wakacjach. Można. Ale ja bym miała nigdy nieodżałowany niedosyt. Że zabrakło naszego wysiłku, jakiegoś osiągnięcia czy choćby jednego ujęcia trochę bardziej mojego. Oryginalnego. Wystarczyło zejść z drewnianego podestu, żeby już po prawej stronie jeziora mieć piękny spacer i trochę mniej ludzi. Kiedy jednak zrobiliśmy kilka kroków w tę stronę okazało się, że jest jeszcze jedna opcja. Opcja dla nieco bardziej ambitnych. Nie powiem, że J. ohoczo i bez mrugnięcia okiem chciał się ze mną wspinać, ale na drewnianej tabliczce niewątpliwie było coś co go przekonało.

Lake Louise is one of these places that despite the fact that they are one of the most popular touristic places in the world they remain magical. If you want to you can just check out that place without any additional effort. Simply by taking the bus to the lake and then a few photos on the wooden dais with other million of tourists. But I would probably felt very disappointed and  regret that some effort was missing, the feeling of achievement or at least one more unique photograph. But just with going a few meters from the dais  to the left it was possible to have more space, a nice walk and less people. When we took next few steps a new option appeared. An option for more ambitious ones. I can’t say that J. immediately loved the idea of hiking, but on the wooden sign there was something that convinced him.

Najwyraźniej spacer można było przedłużyć wchodząc na szlak prowadzący do Lustrzanego jeziora, od którego zaledwie piętnastominutowy spacer dzielił nas już od jeziora Agnes. J. spojrzał na mnie i powiedział, że gdyby to jezioro miało jakąkolwiek inną nazwę to by się na tę wycieczkę nie pisał, ale że nieczęsto człowiek znajduje swoje własne jezioro na drugim końcu świata, to nie ma innego wyjścia. Idziemy!

Ucieszona tym faktem niezmiernie, dreptałam raźnie dokładnie tak samo jak mając lat cztery, idąc na jagody do Doliny Chochołowskiej. Pierwszy przystanek zrobiliśmy nad Lustrzanym jeziorem, które faktycznie, było tak spokojne, że odbijało w swojej tafli wszystkie góry i drzewa dookoła. Spotkaliśmy też ciekawą świata wiewiórkę. Typowa ja będzie wierzyła, że wiewiórka była ciekawa świata, ale ona chyba jednak miała nadzieję, na okruszki z mojego herbatnika. Przynajmniej była ciekawa tych okruchów.

Apparently you could extend the walk by simply going on the trail to the Mirror Lake, from which only fifteen minutes away was Lake Agnes. J. looked at me and said that if it was any other kind of name of the lake he wouldn’t sign up for this trip, but because you don’t find your own lake at the end of the world everyday, there was no other option. We went!

Very happy with this decision I was walking with the same enthusiasm like when I was four and we went for the first time to the Chochołowska Valley. First stop was at the Mirror Lake, in which surface you could really see the reflection of all the mountains and trees around it. We also met a very curious little squirrel. Typical me will believe that she was a curious little creature, but probably she was just interested in the crumbs from my biscuit. At least she was curious of these crumbs. 

Dotarliśmy do jeziora Agnes dokładnie na pięć minut przed niesamowitą ulewą, którą na szczęście mogliśmy przeczekać w herbacianej chatce (Tea House) zaraz przy jeziorze. Nie tylko z tego miejsca rozpościerał się przepiękny widok na góry, ale jezioro samo w sobie było cudowne. Dwie góry które spotykają się tuż nad nim prawdopodobnie oddają nie tylko mój charakter, ale i wielu innych ludzi na tym świecie. Jednak kontrast tej części pokrytej śniegiem i nagiego kamienia, które łatwo odbierzemy jako górę niedostępną z soczystą zielenią trawy i drzew, wśród których każdy z chęcią rozbiłby namiot, a które na pewno robią wrażenie przytulnego miejsca. A pomiędzy nimi życiodajna woda, która odbija w sobie wszytko dookoła. Takie Agnes właśnie.

We reached Lake Agnes exactly five minutes before a really heavy rainstorm. Luckily we could wait it up in the Tea House just by the lake. Not only the view on the mountains was breathtaking there, but also the lake itself was amazing. There are two mountains that meet just above the lake, that can show not only my character, but probably a lot of people in the world. One of them is just made of naked stone covered with ice, that we can perceive as an inaccessible one. The other one is in the contrast with the first mountain. Green trees and grass look so cosy that you feel very welcomed and you would love to put a tent there. And just in front of them life-giving water, that reflects everything around it. Just like Agnes. 

Podziel się z innymi:
0

You Might Also Like