Miejsca

Spacer w czasie

17 lutego 2016

Lubię zgubić się w mieście, zabłądzić w nieznanych uliczkach. Wymyślać historie klimatycznych zaułków i wysokich wież. W głowie zawsze słyszeć muzykę opowiadającą historie tych miejsc, w które trafiam niechcący, a jednak czuję się zaproszona.  Tak to już chyba jest z ludźmi, którzy wiecznie bujają w obłokach i śnią na jawie, że tam gdzie inni widzą szarą codzienność, oni zobaczą mały teatr mieniący się błyszczącymi kolorami. Po raz pierwszy pozwoliłam sobie w Zurichu na snucie się cały dzień w tej części, która dumnie na mapie zwie się starym miastem. Byłoby pewnie bardziej filmowo gdybym, nie musiała przypomnieć pani w bistro, która już wyciągała surówki na ladę, że zamówiłam pół godziny temu śniadanie. Ale miejsce miało swojego ducha, widok na mały plac również, a pani przepraszała mnie w trzech językach, więc… Nawet w filmie czasem trzeba poczekać na jajka.

Patrząc na sklep z zabawkami, które miały pewnie wcześniej niejednego właściciela i nie jedno dziecko zdradzało im w życiu swe sekrety, widziałam drzwi do historii. Wystarczyło otworzyć te drzwi i urokliwy staruszek swą pomarszczoną dłonią delikatnie każdy eksponat otaczał troską. Nie tylko rozumiał, co opowiadają lalki z ułamanym noskiem czy misie z urwanym uchem, ale także przywracał je do życia. Klinika lalek i misiów to chyba jedno z moich najbardziej uroczych odkryć w trakcie spaceru.

Kiedy stanęłam przed pięknym i wielkim gmachem uniwersytetu poczułam lekkie ukłucie żalu, że raczej studiów już tu nie podejmę. To się nazywa Alma Mater, która otacza swoją matczyną wielkością. Ten budynek aż mówił Chodź nauczę Cię życia, pokażę Ci świat. Jego mury mimo, że wysokie zachęcały, żeby podejść bliżej. Fontanna jak kielich zapraszała, żeby napić się z jej źródła mądrości. Szczerze zazdrościłam Andrew, który przyjechał na wymianę i tak jak ja podziwiał budynek, w którym przez kolejne pół roku będzie uczył się prawa.

Z porannych promieni słońca niewiele zostało. Zaczęło się pochmurne i chłodne popołudnie. Wdrapałam się jeszcze na wieżę katedry, żeby zobaczyć widok na miasto. Trochę już smutny i ciemny, a jednak wciąż cicho szepczący swoją historię. Potem przepadłam w muzeum sztuki… ale o tym następnym razem.

I like to get lost in the city, loose my way while walking down the small streets. I like to make up stories of the alleys and the tall towers. I always hear music in my head telling me stories of the places I get to by accident, but still feel invited. I think this is what people who have their heads in the clouds are like. Where others can see just a grey reality these people see a theatre shimmering with the most beautiful colours. For the first time I let myself wander in this area of the city proudly called on the map The Old Town. It would have been much more film like if I hadnt’t had to tell the lady in the bistro, that I had ordered breakfast a half an hour ago. But the place had its atmosphere and the lady apologized to me in three languages… So I guess even in a film you sometimes have to wait for your eggs.

While looking at the old toy shop I could see a magical door to history. It was there. You just had to enter. And there an old man in a gentle way was taking care of all these toys that had listened to many children’s secrets. He does not only listen to the dolls with broken noses or teddies with missing ears, but he brings them to life. The hospital for dolls and teddy bears is probably the sweetest place I discovered during that day.

When I stood in front of the magnificent university building I regretted a bit that I wouldn’t be studying anymore. This is how a glorious Alma Mater looks like. You can almost hear this building saying to you: Come, I will teach you life, I will show you the world. The fountain in the shape of a goblet invites you to drink wisdom from it. It was there that I met Andrew who I envied in a good way the opportunity of studying there.

The sky became grey and there were no signs of the beautiful sun from the morning. A cloudy and cold afternoon began. I climbed up the tower of the cathedral to see the view of the city. It was a little bit dark and sad but was still telling the story of the city. Then I got lost in an art museum… but I’ll tell you about that another time.

Podziel się z innymi:
0

You Might Also Like