Miejsca

Wspomnienie świątecznego Zurichu

10 stycznia 2016

Lubię wszystkie pory roku. Każda ma w sobie coś wyjątkowego. Coś co cieszy, coś na co warto czekać. W lecie upragnione wakacje są oddechem dla całego pracowitego roku. Wiosną wszystko budzi się do życia i w człowieka wstępuje nowa energia, a jesienią postanawia odejść i wtedy zasilani jesteśmy gorącą czekoladą. Też przyjemnie. Jednak ciut bardziej na zawsze Boże Narodzenie skradło moje serce.  Wełniane rękawiczki, migocące światełka, ludzie jacyś lepsi, jaśniejsi obdarowujący się miłością. Ten magiczny czas dobiegł końca. Zaczęły się wyprzedaże, dni stają się dłuższe, ludzie bardziej zapracowani. Życie toczy się dalej. Choinki schowane za ścianami domów smętnie gubią igły . Coś głęboko we mnie krzyczy głośne i donośne NIE! Jeszcze chociaż na chwilę chcę wrócić do tego świątecznego Zurichu. Światełka zamieniły jedno z piękniejszych miast Europy w zaczarowaną krainę. Biało-niebieskie tramwaje mogły zawieźć nad jezioro, gdzie już na drugim jego końcu w ośnieżonych górach na pewno w zeszłym roku choć na chwilę stacjonował Mikołaj. Jarmark świąteczny przy budynku opery miał wszystko co powinien mieć porządny Weihnachtsmarkt . Ręcznie robiona biżuteria i potrawy z całego świata okraszone ciepłem i zapachem Gluhwein przenosiły w inny wymiar jak za dotknięciem magicznej różdżki. A gdy grzane wino nie wystarczyło by ogrzać zmarznięte dłonie w pobliżu zawsze z odsieczą stała kula ognia. Dobrze, że rok ma tylko dwanaście miesięcy i już niedługo znowu będziemy łamać się opłatkiem i myśleć o sobie tylko dobrze. Ja już nucę cichutko „It’s beginning to look a lot like Christmas”.

Podziel się z innymi:
0

You Might Also Like